RSS
piątek, 29 maja 2009

weszłam w okres buntu

poniedziałek, 18 maja 2009
mmm..

'bin nicht da / nichts muss / aus heiterem himmel

sobota, 25 kwietnia 2009

jeśli mówimy o melissie p., to zawsze interesuje mnie taka tematyka. można sobie poczytać, ale ...

- równie dobrze możesz to samo zrobić ze mną.

czwartek, 16 kwietnia 2009
Ewa chce spać
środa, 15 kwietnia 2009
znam jeszcze zupełnie inną Dorotę
wtorek, 14 kwietnia 2009
o której muszę wyjść z domu?
niedziela, 12 kwietnia 2009
chłopu nie pokazuje się nigdy całej DUPY
jesteśmy ze sobą w stosunkach osobistych
sobota, 11 kwietnia 2009
nie umiem pisać na kartkach papieru. tylko komputer
piątek, 10 kwietnia 2009
moje wpisy są coraz bardziej osobiste. że niezrozumiałe - dobrze. lecz jeśli chcę i mogę na cokolwiek zwrócić uwagę - to jest to ich częstotliwość; więc mówiłam, że jest ono (życie) intensywne, tym więcej, że tu już wiosna - kwitnienie, wzrost, obfitość. to wszystko jest zbyt osobiste. ...

przez te wszystkie tygodnie zdołałam wyrobić w sobie odruch Pawłowa na zapalającą się szybkę telefonu w nocy; dziś do snu świeci mi nocna lampka. (papka, pompka, trąbka, łąka. mąka, bąka, kloaka, wstęga, gęś co gęga, moczymorda i moczymęda.)

czwartek, 09 kwietnia 2009
gdybyśmy się teraz spotkali, a ty byłbyś wystarczająco bystry, dostrzegłbyś że zamiast oczu noszę dwie jaskółki i cała jestem zrobiona z rozmaitego ptactwa.
wtorek, 07 kwietnia 2009
odsłaniam się w tym, co piszę. przecież nikogo innego nie odsłonię; na przykład wychodziłam dziś z domu krokiem szybkim, gdy wróciłam usiadłam... i nadal siedzę
joseph conrad, jutro
poniedziałek, 06 kwietnia 2009
porozumiewamy się dobrze, bo jestem uparta. na początku zawsze chce mi się płakać, czasem to robię. ostatnio z przyzwyczajenia

uznaję, lecz nigdy w to nie wejdę. uznaję, nie czuję; wpadła mi dziś w ręce wczorajsza gazeta. może czytałam ją, bo oni ją już przeczytali (a ja nie), nie podejrzewam siebie o zamiłowanie do czytania gazet, dość, że ją wzięłam. miałam zamiar wziąć ją od deski do deski, lecz zatrzymałam się na jednym artykule; zazdrośnie strzegę każdej ze swoich ścieżek, w związku z czym nie podam tytułu. książki, o której czytałam, wyczerpał się nakład, to i jej nie kupicie. dlaczego o tym piszę? nie wiem.

teraz opowiem wam, jak zepsułam niedzielę. byłam dziś z matką na spacerze, miałam zły nastrój i szłam obok z założonymi rękoma; nie odzywałam się. a pogoda była piękna, pąki kasztanów są już tak ogromne, że zapewne niedługo pękną; w alei kasztanowej przebiegła nam drogę brzydka baba, z wielkim tułowiem i chudymi, żylastymi nogami w klapkach, bez rajstop. pomyślałam sobie przecież to nie wieś, a nawet jeśli wieś!. jej rozmemłanie rozzlościło mnie jeszcze bardziej, uznałam więc spacer z góry za nieudany. poza tym, prawie nic jeszcze nie kwitnie, może kilka krokusów pod balkonami. tutaj rośliny jeszcze w ziemi, on też na innej ziemi.

niedziela, 05 kwietnia 2009

przedsięwezmę; wy nie lubicie takich gier słownych. (przedsięwezmę! przedsięwezmę!) czy macie w sobie wiarę?, bo i wcale jej w sobie nie pielęgnujecie. niby wrażliwi, ale i to ostatecznie przeczulenie na własnym punkcie. bardzo się ostatnio zestarzeliście, martwi mnie, że o siebie nie dbacie.

piątek, 03 kwietnia 2009

das Büro, ohne dich sind stunden kein tag;

der Jubel kein Ende

wtorek, 31 marca 2009
magda wlazło późno do domu
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15