moje wpisy są coraz bardziej osobiste. że niezrozumiałe - dobrze. lecz jeśli chcę i mogę na cokolwiek zwrócić uwagę - to jest to ich częstotliwość; więc mówiłam, że jest ono (życie) intensywne, tym więcej, że tu już wiosna - kwitnienie, wzrost, obfitość. to wszystko jest zbyt osobiste. ...
przez te wszystkie tygodnie zdołałam wyrobić w sobie odruch Pawłowa na zapalającą się szybkę telefonu w nocy; dziś do snu świeci mi nocna lampka. (papka, pompka, trąbka, łąka. mąka, bąka, kloaka, wstęga, gęś co gęga, moczymorda i moczymęda.)
gdybyśmy się teraz spotkali, a ty byłbyś wystarczająco bystry, dostrzegłbyś że zamiast oczu noszę dwie jaskółki i cała jestem zrobiona z rozmaitego ptactwa.
odsłaniam się w tym, co piszę. przecież nikogo innego nie odsłonię; na przykład wychodziłam dziś z domu krokiem szybkim, gdy wróciłam usiadłam... i nadal siedzę
uznaję, lecz nigdy w to nie wejdę. uznaję, nie czuję; wpadła mi dziś w ręce wczorajsza gazeta. może czytałam ją, bo oni ją już przeczytali (a ja nie), nie podejrzewam siebie o zamiłowanie do czytania gazet, dość, że ją wzięłam. miałam zamiar wziąć ją od deski do deski, lecz zatrzymałam się na jednym artykule; zazdrośnie strzegę każdej ze swoich ścieżek, w związku z czym nie podam tytułu. książki, o której czytałam, wyczerpał się nakład, to i jej nie kupicie. dlaczego o tym piszę? nie wiem.
teraz opowiem wam, jak zepsułam niedzielę. byłam dziś z matką na spacerze, miałam zły nastrój i szłam obok z założonymi rękoma; nie odzywałam się. a pogoda była piękna, pąki kasztanów są już tak ogromne, że zapewne niedługo pękną; w alei kasztanowej przebiegła nam drogę brzydka baba, z wielkim tułowiem i chudymi, żylastymi nogami w klapkach, bez rajstop. pomyślałam sobie przecież to nie wieś, a nawet jeśli wieś!. jej rozmemłanie rozzlościło mnie jeszcze bardziej, uznałam więc spacer z góry za nieudany. poza tym, prawie nic jeszcze nie kwitnie, może kilka krokusów pod balkonami. tutaj rośliny jeszcze w ziemi, on też na innej ziemi.
przedsięwezmę; wy nie lubicie takich gier słownych. (przedsięwezmę! przedsięwezmę!) czy macie w sobie wiarę?, bo i wcale jej w sobie nie pielęgnujecie. niby wrażliwi, ale i to ostatecznie przeczulenie na własnym punkcie. bardzo się ostatnio zestarzeliście, martwi mnie, że o siebie nie dbacie.